Nie wiesz, co studiować? Kierunki przyszłości w Polsce i na świecie

Wszystko inne

Spis treści

Rozumiemy, skąd to się bierze. Wybór kierunku studiów to jedna z pierwszych naprawdę dorosłych decyzji, a każdy — my również — ma jakieś przeczucie, co będzie „modne” za kilka lat. Problem w tym, że przeczucie to za mało, kiedy stawką jest pięć czy sześć lat życia. Dlatego ten tekst nie jest oparty na naszych domysłach. Oparliśmy go na czterech raportach ludzi, którzy rynek pracy analizują zawodowo i mają do tego nieporównywalnie więcej danych niż jakikolwiek ranking z internetu: unijnym CEDEFOP-ie, polskim GUS-ie, OECD oraz Światowym Forum Ekonomicznym (WEF). Najpierw Polska, bo tu jest więcej konkretów. Potem reszta świata.

Dlaczego wybór „na wyczucie” tak często się nie sprawdza

Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w maju, w dniu składania wniosku na studia. Na tym etapie decyzja jest już właściwie podjęta — wybór profilu w liceum, przedmiotów rozszerzonych i aktywności pozaszkolnych w dużej mierze przesądza o tym, dokąd zaprowadzi Cię ścieżka edukacyjna, jeszcze zanim złożysz jakikolwiek wniosek.

W Polsce temat przyszłości zawodowej wchodzi do rozmowy zwykle dopiero w trzeciej klasie liceum — czyli wtedy, gdy zostaje już naprawdę mało czasu na cokolwiek poza wyborem przedmiotów maturalnych. Prawo teoretycznie temu zaradza: Ustawa Prawo oświatowe i rozporządzenie MEN z lutego 2019 roku nakładają na szkoły obowiązek prowadzenia doradztwa zawodowego. W praktyce to zwykle kilka godzin rocznie, test predyspozycji i ogólna pogadanka — a nie analiza tego, ile ofert pracy będzie w danym zawodzie w 2035 roku. Zwłaszcza jeśli myślisz o studiach za granicą, ten temat szkolny doradca zwykle w ogóle pomija.

Mnóstwo osób wybiera kierunek na podstawie tego, co wydaje się „bezpieczne” albo „łatwe do zdania”, a nie tego, co realnie da im pozycję na rynku za dekadę. Dane, które zebraliśmy niżej, pokazują, że te dwie rzeczy coraz częściej się rozjeżdżają.

Kierunki przyszłości w Polsce: co pokazują dane GUS i CEDEFOP

Zacznijmy od tego, co wiadomo najpewniej: prognoz zatrudnienia do 2035 roku (CEDEFOP, Skills Forecast 2025) oraz świeżej, opublikowanej w lipcu 2026 roku analizy GUS na temat zróżnicowania zawodów na polskim rynku pracy, opartej na danych za koniec 2024 roku.

Które sektory będą rosnąć, a które więdnąć

Z prognozy CEDEFOP wynika, że zatrudnienie w Polsce będzie rosło dość wolno — około 0,4% rocznie do 2035 roku, podobnie jak w całej Unii Europejskiej. To jednak średnia, za którą kryją się bardzo różne historie.

Najszybciej — blisko 2% rocznie — ma rosnąć szeroko pojęty sektor usług biznesowych i pokrewnych: architektura i inżynieria, media, badania i rozwój, telekomunikacja, kultura i rozrywka, nieruchomości, usługi profesjonalne. Rośnie też, choć wolniej, ochrona zdrowia i administracja publiczna. Z kolei rolnictwo i sektor pierwotny mają notować wyraźny spadek, a budownictwo i przemysł będą się w najlepszym razie utrzymywać w miejscu. Ciekawostka: edukacja jako sektor ma się lekko kurczyć, mimo że — jak zobaczysz za chwilę — konkretne zawody w tym obszarze wcale nie tracą na znaczeniu.

W latach 2022–2035 zatrudnienie w Polsce ma wzrosnąć netto o około 900 tysięcy miejsc pracy (+5,4%). To jednak dopiero połowa obrazu. Do tego dochodzi prawie 5,6 miliona ofert pracy, które powstaną nie dlatego, że sektor rośnie, tylko dlatego, że ktoś odchodzi na emeryturę albo zmienia zawód — łącznie daje to około 6,5 miliona ofert w ciągu tej dekady. To ważna informacja: nawet zawód, który statystycznie „nie rośnie” — jak nauczyciel — generuje sporo miejsc pracy tylko dlatego, że jest ich bardzo dużo i regularnie ktoś z nich odchodzi.

Największą grupą ofert pracy do 2035 roku będą specjaliści (professionals) — aż 35% wszystkich ofert, przed technikami i specjalistami średniego szczebla (19%) oraz pracownikami wykwalifikowanymi w rzemiośle (18%). W ujęciu bardziej szczegółowym: same zawody medyczne odpowiadają za 12% wszystkich ofert pracy w Polsce do 2035 roku — to pojedynczy największy udział spośród wszystkich grup zawodowych. Za nimi są pracownicy budowlani bez elektryków (11%) oraz kierowcy i operatorzy maszyn mobilnych (8%).

Jeszcze jedna liczba warta zapamiętania: 64% ofert pracy w Polsce do 2035 roku będzie wymagać wysokich kwalifikacji — to o 4 punkty procentowe więcej niż średnia unijna. Polski rynek pracy stawia coraz mocniej na wykształcenie, nie na to, żeby „jakoś się załapać”.

Gdzie w Polsce naprawdę brakuje ludzi

CEDEFOP liczy też tzw. wskaźnik niedoboru siły roboczej, łączący wzrost zatrudnienia, zapotrzebowanie na zastępstwa i niedopasowanie popytu do podaży. Najwyższy wynik mają specjaliści — a w tej grupie najbardziej zawody medyczne oraz kadra zarządzająca najwyższego szczebla. To niedobór napędzany jednocześnie wszystkimi trzema czynnikami: sektor rośnie, ludzie odchodzą na emeryturę, a chętnych brakuje.

Technicy i specjaliści średniego szczebla mają niedobór napędzany przede wszystkim koniecznością zastępowania odchodzących pracowników, a nie brakiem chętnych w ogóle — co sugeruje, że wejście w ten segment rynku, mniej efektowne niż „specjalista”, ale często łatwiej dostępne, bywa rozsądną strategią.

Pracownicy budowlani (poza elektrykami) mają z kolei wysoki niedobór z innego powodu: rośnie zatrudnienie i rośnie liczba odejść, ale nie brakuje chętnych do samego zawodu. To ścieżki, w które wchodzi się bez studiów, a mimo to będą potrzebne.

Czy AI zabierze Ci pracę? Co mówi polska analiza automatyzacji

To pytanie pada na niemal każdej konsultacji, więc odpowiedzmy wprost, korzystając ze wspomnianej pracy eksperymentalnej GUS, która zestawia polski rynek pracy z dwiema niezależnymi analizami wpływu generatywnej AI: raportem NASK-PIB i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) oraz analizą Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

Z pierwszej wynika, że ponad 4,5 miliona pracujących w Polsce wykonuje zawód, który może zostać częściowo zautomatyzowany, a ponad 640 tysięcy — zawód najwyższego ryzyka. To nie jest rozłożone równomiernie: wśród osób w zawodach najwyższego ryzyka aż 77,2% to kobiety, a średnia wieku wynosi niecałe 40 lat. Druga analiza (PIE) szacuje, że około 3 miliony osób pracuje w dwudziestu zawodach najbardziej eksponowanych na AI, a kobiety stanowią wśród nich 57,8%.

Które zawody konkretnie? Najbardziej narażone są te oparte na powtarzalnym przetwarzaniu informacji: praca biurowa, obsługa administracyjna, księgowość, sekretariat — tu odsetek kobiet sięga niemal 99%. Ale zagrożenie nie omija zawodów zdominowanych przez mężczyzn: analitycy systemów komputerowych, programiści czy menedżerowie IT też są wysoko na liście, bo generatywna AI dobrze radzi sobie z rutynowym kodem i standardową analizą danych.

To nie znaczy, że „informatyka się skończyła” — raczej, że sama nazwa kierunku nie chroni przed automatyzacją, jeśli codzienna praca w danym zawodzie polega na powtarzalnych, przewidywalnych zadaniach. Najmniej narażone są zawody łączące wysokie kwalifikacje z kompetencjami społecznymi lub manualnymi: ochrona zdrowia, edukacja, inżynieria, ale też rzemiosło — kucharze, fryzjerzy, hydraulicy, elektrycy.

Lekarze, których nie ma kto zastąpić

Jeden wątek z danych GUS zasługuje na osobny akapit, bo pokazuje lukę pokoleniową, którą trudno przeoczyć. Średni wiek lekarza specjalisty w Polsce to 56 lat, lekarza dentysty specjalisty — 55 lat. Wśród pielęgniarek ze specjalizacją niemal 60% ma ponad 50 lat. To nie jest ciekawostka demograficzna — to zapowiedź momentu, w którym naraz odejdzie na emeryturę bardzo dużo doświadczonej kadry medycznej, podczas gdy wykształcenie nowego specjalisty trwa kilkanaście lat.

Zestawmy to z danymi OECD: wskaźnik obciążenia demograficznego w Polsce ma do 2060 roku przekroczyć 75% — Polska trafia tu do wąskiego grona zaledwie pięciu krajów OECD, obok Włoch, Japonii, Hiszpanii i Korei Południowej. Więcej osób starszych, mniej osób pracujących, i to w momencie, gdy dzisiejsi lekarze specjaliści będą masowo przechodzić na emeryturę.

A jak to wygląda na świecie? WEF i OECD o zawodach przyszłości

Polska nie funkcjonuje w próżni, a wnioski z globalnych raportów w dużej mierze pokrywają się z tym, co widać w danych krajowych — czasem je wręcz wzmacniając.

Zawody, które rosną najszybciej — i te, które znikają

Światowe Forum Ekonomiczne w raporcie Future of Jobs 2025 (ankieta wśród ponad tysiąca pracodawców reprezentujących 14 milionów pracowników w 55 gospodarkach) szacuje, że do 2030 roku na świecie powstanie około 170 milionów nowych miejsc pracy, a 92 miliony znikną. Netto to 78 milionów miejsc pracy więcej niż dziś — ale też aż 22% wszystkich dzisiejszych stanowisk zostanie w jakiś sposób przekształconych albo zastąpionych.

Zawody rosnące najszybciej (2025–2030)Zawody malejące najszybciej
Specjaliści big dataPracownicy poczty
Inżynierowie fintechKasjerzy bankowi
Specjaliści AI i uczenia maszynowegoPracownicy wprowadzający dane
Programiści aplikacjiKasjerzy i sprzedawcy biletów
Specjaliści ds. bezpieczeństwaAsystenci administracyjni i sekretarze
Specjaliści IoTPracownicy poligrafii
Analitycy i naukowcy danychPracownicy księgowości i płac
Inżynierowie środowiskowiGraficy
Inżynierowie energii odnawialnejSekretarze prawni
Specjaliści ds. pojazdów autonomicznych/elektrycznychTelemarketerzy

Źródło: World Economic Forum, Future of Jobs Report 2025 (styczeń 2025), ranking netto wzrostu/spadku zatrudnienia wg ankietowanych pracodawców.

Zaskakujące jest to, że na liście najszybciej znikających zawodów znaleźli się też graficy — branża uważana za twórczą, a mimo to mocno dotknięta przez generatywną AI.

Ciekawostka, która akurat pokrywa się z danymi GUS: WEF wskazuje też zawody rosnące najmocniej w liczbach bezwzględnych, nie procentowo — i tu obraz jest inny niż „wszystko idzie w IT”. Największy wzrost w liczbach bezwzględnych mają pracownicy rolni, kierowcy dostawczy, pracownicy budowlani i sprzedawcy, ale też zawody opiekuńcze: pielęgniarki, pracownicy pomocy społecznej, opiekunowie osobiści, a do tego nauczyciele szkół średnich i wyższych. Krótko: światu będzie potrzeba więcej rąk do opieki i edukacji, niezależnie od tego, co dzieje się w Dolinie Krzemowej.

Umiejętności ważniejsze niż nazwa kierunku

WEF pyta pracodawców też o umiejętności, nie tylko o zawody — i to chyba najbardziej praktyczna część raportu. Najszybciej rośnie znaczenie AI i pracy z danymi, zaraz potem umiejętności sieciowe i cyberbezpieczeństwo oraz ogólna kompetencja cyfrowa. Ale tuż obok tego — myślenie kreatywne, odporność psychiczna i elastyczność, ciekawość i chęć uczenia się przez całe życie. Najbardziej pożądaną pojedynczą umiejętnością w 2025 roku pozostaje myślenie analityczne — za kluczową uznaje ją siedmiu na dziesięciu pracodawców.

Jedyna umiejętność, której znaczenie wyraźnie spada, to sprawność manualna, wytrzymałość i precyzja fizyczna. Pracodawcy szacują, że do 2030 roku 39% dzisiejszych umiejętności pracowników się zdezaktualizuje — to i tak mniej niż w poprzednich edycjach tego badania (44% w 2023 roku, 57% w 2020, tuż po pandemii), ale wciąż oznacza to, że blisko co drugi pracownik na świecie będzie musiał się w jakimś stopniu przekwalifikować.

OECD w swoim najnowszym raporcie ujmuje temat z innej strony, patrząc na starzejące się społeczeństwa: hasłem tegorocznego wydania jest przejście „od niedoboru miejsc pracy do niedoboru pracowników”. Wskaźnik obciążenia demograficznego w krajach OECD wzrósł z 19% w 1980 roku do 31% w 2023 i ma sięgnąć 52% do 2060 roku. OECD wprost pisze, że sztuczna inteligencja przesuwa popyt na umiejętności w stronę zarządzania, biznesu i kompetencji cyfrowych, a zmniejsza zapotrzebowanie na część zadań poznawczych i biurowych — dokładnie ten sam mechanizm, który widzieliśmy wyżej w danych GUS dla Polski.

Polska oczami globalnych pracodawców

WEF pyta też pracodawców o pojedyncze kraje, a wnioski dla Polski są bardzo spójne z resztą tego artykułu. Rosnący dostęp do technologii cyfrowych jest wskazywany jako główny trend, który zmieni polski rynek pracy do 2030 roku, a wszyscy ankietowani pracodawcy w Polsce (100%) spodziewają się rosnącego zapotrzebowania na umiejętności związane z AI i danymi. Jednocześnie 52% firm w Polsce obawia się wpływu starzejącej się i kurczącej się siły roboczej na swój biznes, a 65% spodziewa się trudności w rekrutacji. W odpowiedzi firmy stawiają na dbałość o dobrostan pracowników oraz elastyczne formy pracy, żeby zatrzymać talenty. Dla całego regionu Europy WEF wskazuje zresztą podobny obraz: cyfryzacja, koszty życia i transformacja klimatyczna to trzy główne trendy, a 54% europejskich pracodawców spodziewa się pogorszenia dostępności talentów — wyraźnie powyżej średniej globalnej.

Przykład z konsultacji: jak dane zmieniają decyzję

Historia z konsultacji

Weźmy fikcyjną sytuację, złożoną z wielu podobnych rozmów, jakie prowadziliśmy — nazwijmy tę uczennicę Kasia. Kasia jest w drugiej klasie liceum, dobrze radzi sobie z ludźmi, lubi porządek i organizację, nie przepada za matematyką, ale też od niej nie ucieka. Jej pierwszy pomysł to „zarządzanie”, bo brzmi bezpiecznie i uniwersalnie, a starsza koleżanka tak właśnie wybrała.

Kiedy usiedliśmy nad danymi z tego artykułu, obraz się zmienił. „Zarządzanie” bez konkretnej specjalizacji to dokładnie ten typ kierunku, po którym łatwo trafić w zadania typowe dla ogólnej administracji biurowej — a to właśnie te zadania GUS i WEF zgodnie wskazują jako najbardziej narażone na automatyzację. Nie zmieniliśmy mocnych stron Kasi — zmieniliśmy kierunek, w którym miały pracować. Kasia ostatecznie zainteresowała się zarządzaniem w ochronie zdrowia: łączy jej naturalne skłonności organizacyjne z sektorem, który — jak widać wyżej — ma w Polsce jeden z najwyższych wskaźników niedoboru kadr i będzie rósł niezależnie od koniunktury.

To nie znaczy, że każdy powinien iść w stronę medycyny. Znaczy to, że warto zestawić to, co naturalnie dobrze Ci idzie, z tym, gdzie faktycznie brakuje ludzi — zamiast wybierać nazwę kierunku, która najlepiej brzmi przy rodzinnym obiedzie.

Stefan Ravensdale

Rekin finansów, wizard Excela i analityczny mózg

Kategorie

W górę prowadzi wiele dróg

Ale najkrótsza jest tylko jedna. Po co wybierać metodą prób i błędów?

Zacznij tutaj

Trzy pierwsze kroki, które możesz zrobić już dziś.

Poradnik licealisty

Jak ułożyć idealny plan aplikacyjny w 7 kroków? Plan zaczyna się już od wyboru liceum, a my zaczniemy od wyboru kierunku studiów, a skończymy na solidnym planie B!

Co zyskujesz?

750 / Jednorazowo

Test diagnostyczny Morrisby

Test, który mierzy więcej niż zainteresowania. Morrisby to jedno z niewielu narzędzi, które łączy Twoje naturalne talenty z tym, co Cię faktycznie interesuje – i pokazuje, gdzie te dwie rzeczy się spotykają, a gdzie rozjeżdżają. Najważniejsze – omówienie wyników!

Co zyskujesz?

550 / Jednorazowo

Konsultacja 1:1 ze Stefanem

Godzinna rozmowa online dopasowana do Twojej sytuacji, wątpliwości i etapu planowania. Wybierasz liceum? Profil? Rozszerzenia? A może nie wiesz po prostu, w co włożyć ręce najpierw?

Co zyskujesz?

wkrótce